Blondynka


Tak mi ładnie z miłością na ustach,
najczerwieńszą jak świeże maliny.
Kiedy rano zaglądam do lustra,
patrzy z wdziękiem, oczami piwnymi.

Skocznym krokiem prowadzi do szafy,
zatapiając mnie całą w muślinach.
Przy bieliźnie popada znów w zachwyt,
jak to robi zwyczajna dziewczyna.

Garderobę gustownie wybiera,
czarną mini z czerwoną koszulą.
Lubi dekolt mi lekko otwierać,
chociaż ludzie z niesmakiem plotkują.

Tuż przed wyjściem na wargach osiada,
rozświetlając tym samym mój uśmiech
a więc rzucam nim sprytnie w sąsiada,
(napalony, więc teraz nie uśnie).

Kiedy wracam po pracy do domu,
późny wieczór(godzina gdzieś szósta),
kolor blaknie, zażywam pigmentów,
miłość znowu nakładam na usta.

-A.G./21.11.10/Paris

;-)

Czytany: 1352 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: