w kolorowej sukience


drut zagięty na końcu
błyszczący metal
w złotych rękach mamy

szare nici nie dają cienia
modlitwa sobie samej i
opiekuńcze sukienki kolorowe
w szydełku czują jak wzruszenie
miesza ich farby
z poezji papierowej na kilkunastu ścianach
wydobywały się oczy
w wersach niemrawe ramki
udają skrzydła poetów
nikt tu nie umiera
nic tu nie jest wirtualne
tylko karty na kwiecistym obrusie półżywe
obok fusy wysuszone
po wróżbach

Czytany: 561 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: