Niewolnik własnych marzeń
W świecie, gdzie fałsz prym od wieków wiedzie,
Czyny zawodzą, nadzieją napełnione,
Chwaląc się bogactwem, ludzie żyją w biedzie,
Ich ręce są grzechem splamione.

Dlatego uciekam, biegnę ku światłości,
W umyśle moim celu szukając,
Pragnę zaufania, dobroci, miłości,
Nie znając ludzi, lecz Bogu ufając.

Wierzę w swe marzenia - one mą nadzieją,
To doprowadzi mnie do mego Pana,
Choć ślepcy ziarno zwątpienia sieją,
Wkrótce ugną pod sobą kolana.

Odrzucam to, co widzę, bo widzieć tego nie chcę,
Patrzę w Twoje oczy, ale widzę serce,
W wielu bije czarne, złorzeczące wielce,
Zapomnij o drzazdze, wspomnij o belce.

Jeśli nie masz marzeń, nie masz także sił,
Nie pragnij zła, to Cię wkrótce zniszczy,
Wierz w dobro, a Twój zegar będzie bił,
Wskazówki zaś pękną wśród upadłych zgliszczy.

Ile bym dał, aby żyć w Utopii,
Samo życie nic przy tym warte,
Lecz nagle prawda - jak tysiące kopii,
Marzenia me rani - zostaję utarte.

Całą mocą powracam, aby ich nie stracić,
Praca to Syzyfa, bo kamień wciąż spada,
Zupełni tak, jakbym stracił braci,
Czyste serce pęka, a ja upadam.

Już czuję ten ucisk, ten chłód, te kajdany,
W głuchej niewoli umysłu pojmany,
Cios nieodparty, samym złem zadany,
Odsuwa mnie w cień - umrę pokonany.

Zamknięty w klatce marzeń, które zmogły grzechy,
Modlę się w pokorze - nie chcę stracić wiary,
Tańczcie z Diabłem w ogniu, spełniajcie uciechy,
Wasz czas minie - ja wrócę bez miary
Cnót i miłości, fundamentu mych pragnień.

Czytany: 824 razy

R E K L A M A

=>