Przechadzka.


Ten spacer miał rozstrzygać o wszystkim,
nie mogło być inaczej, za mostem było przed.

Na zakolu kąpały się dziewczyny. Same
w przemoczonych koszulkach i boso.

Jeszcze nie zaczęliśmy rozmowy a już,
połowa drogi była za nami, dla nas mało.

na brzegu woda spłukiwała świecące się kamyki,
to były zakłamane oczy w wiązance posądzenia.

Od strony wody nie ma już nic, naprzeciw kończą
się kamyki za nimi w krzewach chowa się słońce.

Nam wchodzi to do mózgu i przez serca omija
wszystko, żeby tylko oczy miały święty spokój.

Niech już zostanie smutne. Pisz wszystko, albo
konaj na zawsze. Bo to już nieważne,
czy robimy coś dla naszej swobody czy za pokutę.

Czytany: 562 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: