od obiecanki do cacanki i odwrotnie


w istocie powinienem poczekać na tych, których jeszcze nie ma
z wieloznacznego stwierdzenia że zawsze są dwa wyjścia wybieram:

wyczekiwanie w lepsze czasy, na wprost ominąć lawiny katastrof sam,
obsadzę się w roli czekającego, na lepsze kości z czujnością jastrzębia.

omijanie ludzi nie powinno sprawiać trudności. przeobrażenie
można wyobrazić sobie tuż obok kreski przekreślonej dzisiejszości.

grania roli jednego z dwóch na drodze krzyżowej w targaniu się
na zgrzebne obiecanki epok, zamieniania ochłapu w popiół i odwrotnie

Czytany: 602 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: