Zieleń Jerozolimy.


Widziałem dwa szpalery starych drzew, równoległe
z linią doliny rozsadzone jak mądrości. To był szlak.
Zieleń pomiędzy wodą i górami z przeświadczeniem,
że ten szumiący potok jest żywy i starszy od gór i wody.

Dziwnie się czuję. Nie wiem czy ta droga jest dla mnie
Powinienem tu być z moją kobietą i z nią rozważać
O tym, która jest piękniejsza pod zielonymi chmurami.
Ona czy królowa śnieżka, obie w stroju wiosennym.

Przetrwanie z gwarancją na niepogodę i przekonanie,
że nie rozumiem jak można się bać czegokolwiek,
nawet jak jest potwierdzenie o upadku Bizancjum
przez wystawienie, jak od dawna Palestynę, do wiatru.

Nie pamiętam, od kiedy tak właśnie twierdziłem:
opuszcza się kogoś, coś dla czegoś w niewiedzy,
że tak czy inaczej biegu historii się nie zmieni a o Panu
należy rozmawiać otwarcie bez plotkowania.

Czytany: 717 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: