Łapanki bez oporów


To nie był byle jaki wybór klasy w dobrym smaku,
młódź majętna nadzieją ze szpalerów do raju.

Bez równego kroku i pary, rzędy podniesionych głów
jest w czym wybierać, przekładać nad błogosławieństwa.

Chłopcy w łapance nie rozumieją ideałów oprawców.
W strzępkach myśli nie obejmują fanaberii.

W szeregach było ciepło, łokcie się ocierały a młokosi
z ostatniej obławy nie przysłali dotąd żadnego listu

nikt nie widział słońca – żył, szary szelest na kocich łbach
miał się do pokrzepienia jak przemilczanie swoich racji.

Gołowąsy przepraszali swoje dziewczyny,
ich matki i ojcowie nie wrócą odprawiać pokuty.

Czytany: 566 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: