linie życia


przed wieczorem wszystkie wieże w mieście były
jeszcze pokrzywione od gorączki ludzi i podróży

spieszyły się pojazdy w mijanych obrazach osiedli
aż do bram mojego miasta ciągle się coś zmieniało

nad samym ranem rozciągnęła się droga na wprost
rogatki ostatniego osiedla oznajmiały o obrazie

ja sam na sam z losem na drodze pokrytej niebem
za plecami moje ukochane miasto jak dojrzałe jabłko

Czytany: 704 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: