Twarze


Michelangelo, żeby zacząć ciosanie kamienia musiał widzieć oczodoły.
Wcześniej, każdy jego kamień miał już swoje imię, to było ponad ciałem.
Posąg miał ducha i nazwisko rodowe, tak jak świat. Kamień,
zamieniał swoje kanty w kontury, nerwem mistrza wyprzedził legendę.

Bardziej od kamieni zmieniały się krajobrazy, nie poradziły sobie z tym,
nowe państwa intelektualistów. Kopiują dla swojej pośmiertnej maski
i swoich synów oblicza. O takich rzeczach się milczy, czasami tylko słychać,
szczękanie zębów, widać jak skóra cierpnie, spokojnie i po cichu.

Czytany: 569 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: