interpretacja


przyzwyczaiłem się już do szarego kitla
i dyskretnie popłakiwać. to znaczy wierzyć
że nic się nie stało. co jest zostanie.
jak popiół którego jest coraz więcej
bo spalają się wspomnienia.

tylko zdrada nie ulegnie przedawnieniu.
nie może być inaczej. jak wszyscy
boję się ognia
uciekam przed wodą
i zasłaniam się przed wiatrem.

gdy siła podupada
wola obumiera bo odczuwamy rekwizycję
tego co kiedyś tak chętnie przeżywaliśmy.
doznania na które nie zakładam katuszy.

od początku z czymś nowym
tyle mam czasu żeby zdążyć
dla skarbów bezdomnych
w literaturze bez nudy ściskanej
dla następnego poczytania.

Czytany: 837 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: