klimaty stałe


na bazarze Różyckiego kto to pamięta żeby objąć
rozkrokiem kloc zwykły płaszcz ortalionowy
na waciaku. handlować w zapachu miodu
miodu – krzycząc -lepy na muchy lepy na muchy

linie papilarne i wszystkie frajdy. chwalimy się
rozmowami z Bogiem. bo on taki mądry
a ja chcę od ciebie projektów tak jak leci
nawet jeżeli rozmawiać nie potrafimy. bo i po co.

czym więcej musimy z sobą dla siebie. dalej
łapać nam dystans żeby dochodzić.ująć i zmusić
męczenie. sobą. wlec się wiecznie odlepiać.
nie nasze zapachy. obce pozapisywane przetargi.

plewić nasze kłótnie na twoim torsie
i moich udach rozgniatać pot i tylko słuchać
bo gdzie nam do innych dialogów stałych

zajmiemy się w swoich ścianach naszą tapetą
klimatów książek innych i naszej miłości
biblioteki. tam jest zawsze dużo zmian.


Czytany: 651 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: