pięćdziesiąte dożynki mojego brata


masz bracie żniwa
i dożynki w listopadzie
nabożeństwo i apel
twoja coroczna krucjata
za chlebem i łatami
do dziur w dachu
żeby co roku reperować
w pocie czoła jak dodatkiem
dla chustki Weroniki
i jej mamusi co wokół
napełnionych dzbanów i mis
nie myśli
o wielkim odpoczywaniu

to tylko połowa drogi
w golgocie życia
aż do zmartwychwstania

przechyl z synem i bratem
kieliszek do dna
zobaczysz że po
pięćdziesiątce też wszystko gra
(twój starszy brat
zna tą melodię) ha ha ha

mnie tam nie ma
jest mój kij jak bieda
w twoim mrowisku
usypywane z ziarna za ziarnem
nowe kopce
przebrane nowym życiem
więc niech ci gra gra gra

Czytany: 1228 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: