co by to było ( w obrazie bez metafor)


chce się opowiadać o jesieni
a może właściwie o Wszystkich Swiętych

nie można zliczyć ludzi wszyscy patrzą
na wycięty las i obok
nie wycięte jeszcze nieruchome drzewa
ubrane dniem w sukienkę jesieni
droga i miedza nie mogła pomieścić ludzi
pomiędzy nieobecnymi już drzewami był las
teraz chłopcy i bracia i jeszcze jacyś
siekiera wydzielają swoje działki

patrzą na palące się jeszcze
nie do końca zbutwiałe liście
podziwiają dym który jest już sam
szary i czarny ale już wolny naprawdę
nawet widać jak na dłoni
że jest wciąż bezbronny

to wyrąb pod przyszły cmentarz
kiedyś tak nie było
kiedyś każdy wiedział
o swojej kolejce jak do nieba

teraz ma się jak na dłoni
obraz miejsca jakiegoś
którego kiedyś nie było
wyjdziemy z niego siłą naszej woli
jak czarne plamy przetniemy
bezkres nieba i chmary
czarnych obrazów wron

tu nie będzie nigdy białych ptaków
wiedzą o tym chłopcy i bracia
biel zimy też niczego nie zmieni
nawet jak równo i sprawiedliwie
swoją farbą obdzieli wszystko


Czytany: 682 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: