schemat



dziennie rozmnażające się schematy wciskam w konwenanse
w zgiełki dni budowanych miast modlitw i nałogów
rozlanym atramentem nie zapiszę wiele nie zapamiętam wszystkiego
przez chusteczki zawiązywane w supły. jest tak jak zawsze było.
miłości możesz już nie czuć ale jej nie zapomnisz.

śledzę czytam studiuję zaułki mojego miasta
rupiecie strychów i piwnic pra pra pra dziadków i moich babci
innych ludzi sprasowanych archiwów prawdy
o tym samym schemacie kochania. tylko o tym jest mowa.
o nas jak o tamtych czasach żadna nowa.
dzisiaj drukują to samo. o tym samym dla nas i o tobie.

Czytany: 680 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: