ostatni obraz


arcybogatym siedzieć na poddaszu
bez końca odtwarzać podróże dookoła świata

a teraz chce mi się opisać wszystko tak jak gdybym
jeździł i łatał cale życie
na skróty
których nauczyłem się w modlitwach
nie poczuwam się do winy że
z tego albo tamtego litanii za dużo
gubiłem połknąłem - opuszczałem
nie tylko modlitwy
- nikt nie był winny
więc jak się zabrać żeby pobudzić
swoje takie bardzo już luźne wspomnienia?

wiem będę malował obraz
już mam pomysł na tło
to będzie moje sumienie

nałożę na olbrzymią szarą ścianę
plamy
- coś takiego jak na mapie kontynenty
nikt mi niczego w obrazie nie zarzuci
będę z jednej powierzchni na drugą skakał
takim dużym jak walizka pędzlem
bo i tak przecież tylko gdzie niegdzie
zostawiałem po sobie naprawdę małe
kroki.

tak tak
- tak zrobię

tymczasem opróżnię pojemniki z woda,
bo przez dziury z dachu woda kapie
jutro zacznę remont
niech wiedzą po mojej śmierci
że zawsze jako tako się starałem

a jak zacznę malować tak naprawdę
to będzie to mocno nawilżonym pędzlem
tak jak bym brał się do dzieła o nowy wiersz
pisząc go z dużej litery. sam będę wszystko sprawdzał.
w tym moim obytym milczeniu.
postawię kropkę naprzeciw tej dużej litery
- to na pewno będzie przyzwoicie.

Czytany: 649 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: