babie lato


- łąką i ścieżką – przez zagajnik w lewo potem też w lewo lekko w górę
słuch nastawiony na dawno opuszczone dęby
runo jak podwładne trwa w sobie. misteria.
- postawić pasjans – wywróżę spacer dalej łagodnie do przodu jeszcze raz w lewo
na wyszukaną porębę gdzie kaprysy lata i południe dnia
określane są obrazem składanych skrzydeł motyli.

- łąką i ścieżką – z nieocenioną harmonią wspomnień czynów sadzenia roślin
nakierowany czas w malowanym obrazie nie nakazał brzozom uśmiechu
słońce zasłonił komulus.
- odpoczywają rodziny motyli wmalowane w łąkę jakby nic o tym nie wiedziały
żyją w zgodzie jak w raju nie odwiedzają się jakby nie wiedziały
o wzajemnym istnieniu nikt nie opuszczał tu swojego księstewka.

jeszcze nie wiem dlaczego chcę zakłócić ich spokój spytać o otworzenie
dla mnie granic bo chce wśród nich snuć się pośród nitek babiego lata.

Czytany: 922 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: