!!!szczęśliwe dzieciństwo


pamiętam czasy ich drobne pieniążki
przeliczaliżmy je na landrynki

we wtorki i piątki
poranek kończył się na targowisku
z pustą po konwaliach
emaliowaną miską

po drodze znowu landrynki
reszta drobnych za cerowane dziury
w skarpetkach - była dla mamy

babcia pod piecem przez grube okulary
czarowała serwetkowe kwiatki

wspominała ze gdyby nie ten dym
nad Warszawa
dziadek też by tu siedział
dzieląc dla nas jabłko
małym nożykiem

a my szczęśliwi po kolacji
obiecywaliśmy aniołowi stróżowi
że jutro też weźmiemy go
na nasze podwórko
żeby jak dzisiaj się z nami bawił

Czytany: 2440 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: