ach jaka rozkosz


kochasz dzień
jego poranek
twoje z powieki troski
pierwszy kawy dzbanek
i wszystko co jest na pokuszenie
wodzenie na zdrady
które cię nie opuściły nigdy
a zawsze wiernie służyły

w łyku kawy masz rozkosz
w tchnieniu jak życia trwanie
pierwszy brzask witasz
odchodzisz w dzień
od drugiego zarania
do zmierzchu

żeby
w nocy
powiekami
zebrane
siódme poty
oczyścić z soli
i spojrzeć znowu
o samym świcie
czarnej kawie
jak sobie prosto w oczy.
                  

Czytany: 1742 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: