Ja
Patrzę w lustro i zdaje mi się, że znikam
Twarz mam coraz bledszą i przejrzystą
Jakby dusza uciekła z tego skalanego ciała
Czuję się jak małe dziecko oczyszczone płaczem

Postępuję wbrew sobie a jednak nie umiem inaczej
Coś nienazwanego ciągnie mnie w stronę zła
Jestem słaby jakby ktoś mną splunął do rzeki
Płynę z tym prądem czekając na wodospad

Już nawet nie wiem, co czuje to czarne serce
Tylko czasem drży przypominając o śmierci
Nawet się jej nie boję, a wręcz za nią tęsknię
To chyba jedyna rzecz, w którą nie zwątpiłem

Sztuczny jestem, tak jest łatwiej i nic nie boli
Może jeszcze zatęsknię za ludzkim czuciem
Łzami na policzku, zimnem, ciepłem, łaskotkami
Teraz jednak chcę już tylko zardzewieć na śmierć

Czytany: 906 razy

R E K L A M A

=>