Czekanie


Pamiętam, jeszcze atrament i jego czas ułomny.
Telefon, którego było słychać a nie można było dotykać.
Dzisiaj przy klawiaturze, każdy udaje Chopina.
Rozmawiamy, przez szkło jak grube okulary.
W naszym kochaniu połączeni bez sznura.
W wirtualnej burzy z dusza jak z kotwicą.
Leci życie, którego już się wcale nie dotyka.
Na poduszce laptop i parę niepotrzebnych ników.
Czekamy na połączenie, myślimy, że na człowieka



Czytany: 1261 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: