Po drugiej stronie Nieba


Normalne biurko
Stary fotel
Pół wieku wzajemnej wierności
Do serca i pióra przyklejony
Wypracowałem w nim sen
Po nocy krótkiej
Obudziły mnie dzwony
To nie był Anioł Pański
- poranny kurant
Rozmarzyłem się
Bo ktoś podarował mi
Słodkie wierszyki
W których byłem sam
Ale nie opuszczony
Skromnie odziany
Ale bez niczego
Myślałem o innych
Ale bez zazdrości
Rozciągając szeroko ramiona
Wzrokiem przebijałem niebo
Widziałem po tamtej stronie
Raj i jego pracę
Wiem że trzeba
I już się nie wstydzę
Bo chcę tam też pracować
Nie mniej
Ale napewno inaczej
Tak jak i tu za chleb i wino
Jednak z szansa
Ze Boga zobaczę

15.03.2006

Czytany: 1376 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: