W samotnym kochaniu



Dziewczyno opalona
Matko swoich dzieci
Nie chowaj się za firaną
Nie pokazuj światła co nie świeci
I nie mów nigdy ze cię niema
Oświetleni albo nie
Nie byliśmy jeszcze ze sobą lata
Nie znając naszego światła
Znamy nasze ciała
Moje w Twoje
Jak okręt wodowany
W samotnym kochaniu
Z też samotnym jak my Bogiem
Wirowani w oceanie
Suszeni pod gorącym lodem
Z parasolką ze złotego piasku
W samotnym kochaniu
W nacięciu gorącego ciała
Jak w szczelinie lodowca
Przy ogniu świętej świecy
W towarzystwie dwóch a jednak
Jednego bo złączonych cieni
Słuchamy koncertu Aniołów
I tak nad rozgrzanym lodem
                      Odlecimy uśpieni

Czytany: 1406 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: