diabły, które ukradły niebo

rozszalały się diabły w twojej głowie
od lat cię trwożą
nie wierzysz nawet Bogu,
że jak obiecał wszystko wybacza
nie ma w miłości grzechu
nie ma kary za błędy fałszywe czy urojone
nie jest ważne
czy pokorą ugięły twoje kolana
czy czujesz winę
bo wzniosły cię na szczyty,
jesteś siebie świadomy
i tego co czynisz
poczucie winy wszystko niszczy
nie pozwalasz sobie
na aprobatę bycia sobą
nie pozwalasz sobie zapomnieć
lękasz się własnego szczęścia
bez radości każdego dnia
z wizją piekła trwasz
sen daje ci zapomnienie,
lecz o brzasku od początku,
malujesz smutek na twarzy
którym odkupić chcesz
swoje ułudne występki
ogień piekielny rozpala
każdego poranka w twojej głowie
karmiony twym lękiem diabeł
wartością jest święte niebo
które masz w sobie,
które przed światem
a najbardziej samym sobą
ukrywasz głęboko
zasłaniasz apatii pozą
krystalicznie czystą
własną duszę wypełnioną kruchą miłością
i chowasz przed diabłem w twojej głowie
dodajesz dzień po dniu lęk do lęku
ledwie już czoło podnosisz
boisz się by nikt nie odgadł
za twoimi źrenicami
małego skrawka prywatnego raju
które jest ci dane jak oczy i ręce
chowasz w swej duszy wrażliwość i miłość
i beztroską naturę własną
która tylko w snach w tobie odżywa
i plami poduszkę cichutką łzą
a w dzień gdy wymknie się ukradkiem
ta resztka tłamszonej radości bytu
uśmiechem przechodnia obdarzasz
potem szybko na twarz
zakładasz maskę człowieka
który wszystko ma pod kontrolą

Przesłano 11.05.2015

Czytany: 188 razy

R E K L A M A

=>