moja miłość
moja miłość

wieczorem gdy słonce zgasło
przyszła do mnie
miłość jesienna
w barwach iskrzącego półmroku.
spóźniona o ćwierć wieku,
pachnąca złudnie świeżym porankiem
cicho na palcach do domu weszła
uśmiechnęła się
w przedpokoju płaszcz swój zdjęła
co słychać zasapanym głosem zagadnęła
przyszła do mnie po dniach całych
długich pustych i zabieganych
moja miłość
żyjąca tak jakby samą siebie zgubić chciała
nieufna i spragniona ciepłego dotyku
nieskora do wyznań
moja miłość niema
przycupnęła na kanapie
oczami rozbieganymi krąży po pokoju
dłonie niespokojnie splata i rozplata
coś czasem powie
i w połowie zdania o niczym
przygarnia mnie do siebie
bezwstydnie rozbiera nas z ubrań
dotyka niespieszną pieszczotą
rozpalając powoli czar spełnienia
ukojona lekko zasypia
w splecionych naszych ramionach
potem znów biegnie w mrok
chowając przed światem kawałek szczęścia
i rosnący do wieczora
niemy krzyk nieustającej tęsknoty


23.01.2016

Czytany: 173 razy

R E K L A M A

=>