Muzeum i dziewczyna
(na znaną mel. Moniuszki:
tara-ram rarafa-ta-ra
taratata-ta-ta-ram!)


l
Pewna matka miała córkę,
A ta córka znowu chęć
Chodzić co dzień do muzeum
Ni to w dziewięć, ni to w pięć.

2
Matka bywa też hiena,
Ciągle wrzeszczy, że to kłam,
Na to córka: - Ach, Szopena
Są pamiątki śliczne tam:

3
Fortepiano, na nim torcik,
Stary zegar, zeschły kwiat
I ten stół, co na Majorce
Cztery nogi miał i blat...

4
Matka nie wie, kto Szopen,
Przeto chamski robi krzyk,
Nie wie, że on Europę
Zaczarował, potem znikł;

5
Jedna jest niekulturalna,
Myśli, że to jaki drań,
Druga jest sentymentalna
I stąd konflikt, proszę pań.

6
Oczywiście - nadszedł przełom:
Dwie kobiety - różny świat:
Idzie córka do muzeum,
A mamusia za nią w ślad.

7
Ach, wypadków nić przeklęta!
Wszystko widać - mały tłum:
Razem z córką jakiś pętak
Także wszedł do mu-ze-um.

8
Matkę zlało jak ukropem,
Tłum ucieka, woźny zbladł:
- Ach, to to jest ten twój Szopen?!
Rudy wąsik - ładny kwiat!

9
I zaczęła straszne dzieło
Parasolką - co za wstyd!
Całe trzęsło się muzeum
Od piwnicy aż po szczyt:

10
Fortepiano, na nim torcik,
Stary zegar, zeschły kwiat
I ten stół, co na Majorce
Cztery nogi miał i blat.



Czytany: 2946 razy

R E K L A M A

=>