Muza
(z którą, po pijanemu, autor dotarł do trzeźwej pointe'y)



Niechaj tam innym Sława dmie w laurowy puzon,
niech się hołota bawi hucznie i wesoło,
kupcy niech śpią na mieszkach -
ja ze swą Muzą
gołą
w strofie zamieszkam.
Muzo, ta strofa będzie ,,kościołem Dyjanny"e;,
w którym przy Tobie zasnę jak jaki Endymion;
tam, czy wieczór, czy świt ranny,
będziemy ziółka zbierać,
rozbierać się i ubierać,
i mleczko ssać
ze zmyślonych jałowic wymion.
Jak ogród podzielimy strofę na kwatery,
z rymów zielonych zrobimy szpalery,
a z białych będziesz miała majtki,
z czerwonych dla mnie będzie frak,
i tak
będziemy żyli jako królestwo z bajki.
O strofy, "e;koralowe ostrowy"e; ułudy!
("e;Cudy
nie dziwią poetów"e;.)
Kiedy nie zechcesz ze mną razem
sooźyć obiadu, auto-Pegazem
pojedziesz w raj trioletów.
Gdybyś skłonności miała lunatyczne,
to w każdym wierszu będzie wschodził miesiąc.
Zimą w oktawie będziemy przez miesiąc
mieszkać, a latem w rondzie elastycznem.
Ze znaku zapytania dam Ci parasolkę,
bo się boisz piegów i komet;
a gdybyś miała gorączkę,
to podnieś tylko rączkę:
z przecinka zrobię Ci termometr...
Tam usta połączymy jak rymy najsłodsze,
tam będę Cię miłował i pieścił jak przeor -
usta do ust się zbliżą, rym o rym się otrze,
strofa stanie się niebem, cezurą - meteor...
O tam, o tam!
ten świat mi będzie rajem
i szczęście tam
rozwinie "e;złote żagle"e;...
Et pourtant:
(tak pomyślałem nagle)
nad Pegaza, Dianę i Ceres
lepszy uczciwy interes:
knajpa, dom, elektryczne magle
albo zgoła karet wynajem.



Czytany: 1523 razy

R E K L A M A

=>