Kochankowie



Ledwo dziewczyna przyszła z daleka -
Dreszcz go obleciał skrzydlaty.
Zatrzepotała martwa powieka --
I z grobu wstał na światy.

"Dobrze, żeś przyszła! Gniję daremnie.
Własnego niepewny cienia!
Gdziem jest, że oto - nie ma mnie we mnie?
Są tylko moje cierpienia.

Powiedz - schylona ponad mogiłą -
Śpiącemu w mogił obłędzie -
Gdzie się podziewa to, co mną było,
A nigdy mną już nie będzie?"

Nic nie odrzekła w trwodze dziecięcej.
Lecz martwa padła na wrzosy.
Pewno kochała o wiele więcej.
Niż myślał - kusząc niebiosy.

Padła w ustroniu ojesieniałem,
Gdzie kwiatom - straszno różowieć -
By kochankowi całym swym ciałem
Dać tę jedyną odpowiedź!


Czytany: 14160 razy

Przed umieszczeniem wiersza należy się zalogować.
Uzytkownik: Haslo:
Nie masz konta ?
Zarejestruj się


=>
Wierszy tego autora: