Nie jesteś ciszą

ani spokojem,
choć mi przynosisz co rano słońce,
z którym tak chętnie pod rękę idę,
chociaż dzień czasem coś tam poplącze,

coś poprzestawia, zamiesza w myślach,
zepchnie na krawędź bezgłośnych cieni,
a zamiast unieść w pogody dźwięki,
dziwną szarością serce uziemi.

Jednak, gdy jesteś umiem się podnieść,
nitki uchwycić pajęczych złudzeń,
w małej kropelce dojrzeć blask tęczy,
od nieprzychylnych szeptów dnia uciec.

Maryla

Czytany: 187 razy

R E K L A M A

=>