Dotykam cię

z delikatnością
mgieł, co tak cicho wchodzą rankiem
i przemykają wśród źdźbeł trawy,
nie wywołując wśród nich napięć.

Wiem, że to tylko wyobraźnia,
nakłania mnie do wyznań takich.
Czując tęsknoty zmarszczkę w sobie,
wypuszczam w niebo światła ptaki.

Niech rozgrzewają, co zbyt chłodne,
zjaśniają to, co cieniem sączy,
rozsłoneczniony uśmiech niosą,
czułości zostawiając odcisk.

Maryla

Czytany: 108 razy

R E K L A M A

=>