* * *
Jakże mi tych łaknących nasycić,
jakźe spragnionych napoić,
gdy skwarom płyn nie dostaje,
a głodom nawet życie?

Jeszcze amforom glinianym,
w któreś ogień tdmął taki,
co spała nie kochanych,
a kochanych jak ptaki
uskrzydla w takie żądze,
że płoną, nim pobłądzą.

Jakźe mi ich napoić,
rany czarne zagoić?
Sam z kieliroem za małym,
jak w grobowisku ciemnym,
z nie napehlionym ciałem,
z kruszyną twego ducha,
daremny płaczu słucham.

A wiary mam - to zda się -
abym ci kościół stawiał,
bym blaskiem krew namawiał
wznoszeniu w czasie.
A tak mi płynu mało,
a takie usta suche,
że przy mnie jakież ciało
z pożogi - duchem?



Czytany: 891 razy

R E K L A M A

=>