Niby banał

Tak dużo mam ciebie w sobie
zakłócasz rozmowy myśli
gdzie nie obrócę się jesteś
a nawet czasem i przyśnisz

zapełniam samotną przestrzeń
wyspy bez tak potrzebnej nadziei
rozsądek mój gdzieś tam umknął
nie chce nie może się przebić

tak całkiem niepostrzeżenie
razem z milczeniem cię wchłaniam
rozsądek idzie w odstawkę
bo jakbyś szedł światłem w zamian

niby to banał a jesteś
słońcem codziennym chmurami
latem wiosną deszczem wiatrem
i tym co we mnie się żali

a nawet miejscem na stopę
gdy wspiąć się pragnę wysoko
chcąc okruch nieba dosięgnąć
miłością samotność plącząc

Maryla

Czytany: 99 razy

R E K L A M A

=>