Życie mi przeszło,

przebiegło,
jesień nadeszła. Choć szkoda.
Smutek zakrada się cicho,
już taka czasu uroda.

Czasami coś kracze we mnie.
Wichrem rozpaczy przygniata.
Samotność? Zniechęceń tony?
Czy może to marzeń strata?

Za sobą widzę popioły.
Niedługo miną dwa lata.
Stają w pamięci zdarzenia,
na duszy smutek przysiada.

Może do okna zaglądasz
wiatru żałobną melodią,
łzą deszczu, co szybę moczy.
To, co odeszło wciąż tropiąc.

Odeszłeś bez pożegnania,
zamknięty na świat i ludzi,
nadziei nie chciałeś chwytać,
ani też w nas ją rozbudzić.

Proszę, zaglądnij promieniem,
niech wiem, że jest Ci tam dobrze.
Będzie to jak pożegnanie
i ciepło życzliwych objęć.

Maryla

Czytany: 92 razy

R E K L A M A

=>