Na szlaku

Chodzę po moim życiu
omijam mokre liście już nie zielone
wdeptane w ziemię czarną

sercem jak pisklę co szuka matki
wypatruję jeszcze szczęścia
co dziś ciepłym płaszczem otulone

w wazonie uschły dawno kwiatki
zimny wiatr ze snu twarz budzi
krople deszczu zmyją

te koszmary przerwanych snów

chodzę po życiu wśród ludzi
ścieżką nieznaną i niczyją
by choć raz jeszcze

nacieszyć oczy pięknym widokiem

i serce nakarmić miłości spełnieniem
niestraszne będą wtedy deszcze
a każda burza przejdzie bokiem

wiara zrzuci ze mnie beznadziei kajdany
znów będę śpiewał peany
choć wolnym nie stanę się od razu

przeszłość nie będzie już więzieniem

chodzę po moim życiu
i szukam
tego jednego drogowskazu

Czytany: 45 razy

R E K L A M A

=>