Spacer
Chodź, daj rękę w las pójdziemy,
nawet ten zaczarowany.
Niech nam drzewa się kłaniają,
zmysłów otwierają bramy.

Smugi słońca jak motyle,
prześwitami w głąb wędrują,
kładąc się w szelestach liści,
gdy wiatr trąca lekko struną,

a gdy znajdą krople rosy,
zawieszone na źdźbłach trawy,
zamigocą, blask rozkruszą,
by łuk powstał siedmiobarwny.

W leśnym gąszczu brać skrzydlata
kryje się, gdzieś wśród paproci,
bowiem uwielbiają ciszę
choć pasjami lubią psocić.

Och, dosiadły właśnie ważki,
co przysiadła na kamieniu,
skrzydła pełne złotych plamek,
pojaśniały, spójrz, w półcieniu.

Pośród szeptów i szelestów,
idzie radość leśnym traktem,
jest wsłuchana w głos dzięcioła,
co zadanie ma niełatwe.

bowiem, jak to wszyscy wiemy
on zajmuje się leczeniem.
leśną akademię nauk
skończył właśnie z wyróżnieniem.

Chcę o jedno go poprosić,
by nam los szczęśliwy wykuł,
schował gdzieś pod korę smutki,
kilka pięknych dodał szlifów.

Maria Polak (Maryla)

Czytany: 67 razy

R E K L A M A

=>