Chłopca mego mi zabrali...
Chłopca mego mi zabrali. Matulu! W świat daleki go pognali,
A ja za nim umrę z bólu -
Dałam na mszę sznur korali,
Niechaj Pan Bóg go ocali, Matulu!
Do szeregu poszedł z bronią. Mój Boże! Tam śmierć pewna - poszedł po nią.
Miłość moja nic nie może
Ani łzy go nie zasłonią
Przed zawistnej śmierci dłonią. Mój Boże!
Nie pytają o to wrogi. Kto ginie. Czy jest sercom ludzkim drogi?
Czy płacz siostry za nim płynie?
Czy umiera matka z trwogi.
Kiedy pyta śmierci srogiej: Kto ginie?
Na kulami zaoranej. Na roli. Ma paść we krwi mój kochany...
Czyliż na to Bóg pozwoli.
By samotnie ginął z rany
Z dala swoich - na zasianej Krwią roli?
Spojrzyj na nas, Ty Panienko Przeczysta! I nad serca mego męką
Ty się zlituj, o gwiaździsta
Niebieskiego dnia jutrzenko!
Osłoń jego swoją ręką, Przeczysta!


   

Czytany: 1725 razy

R E K L A M A

=>