podniebne topole
wsparte śmigłem wiatru
pomogły rozgonić mokrych chmur gromady
błękit spojrzał z góry iskry słońca rzucił
i promieniem złotym liście zaczął gładzić

jeszcze zieleń karmi korony drzew dumne
jeszcze żal swych skrzydeł nie rozpostarł tęsknych
jeszcze welon słoty nie zaciemnia oczu
jeszcze w kroplę tęczy ciepłym wzrokiem zerknij

czas do przodu płynie daje życie słowu
staje się emocją szeptem lub modlitwą
w misternych koronkach dla dodania siły
pożegnalnym liściem z topoli chce kwitnąć

Maria Polak (Maryla)

Czytany: 52 razy

R E K L A M A

=>