Wchodzę odważnie
w szept jesieni
nie oczekując cudów żadnych
marzy się spokój dłoń życzliwa
niechby dzień wzruszeniami zalśnił

kołowrót czasu koło kręci
kolejna jesień barwi wszystko
sennie się robi wiatr rytm trzyma
opary mgielne świtem płyną

w poszukiwanie ścieżek ruszam
tych rozjaśnionych słońca złotem
przyzywających ciepło myślom
tak by móc miły uśmiech dostrzec

Maria Polak (Maryla)

Czytany: 57 razy

R E K L A M A

=>