W górach
Na pokładzie łąki odpływam
w róże nieba - obłoki pełne nadziei
i odpoczywam

w wesołych portach szałasów na halach.
W chmurach-beczkach po gorzkim winie -
słyszę: dudni glos wiatrów bijących się w piersi
i noc ociężała zielenią płynie
w żaglówki ptaków wzdętych miękką ciszą.

Co dzień napinam żagle -
- szyby stopniałych skwarów.
Przez pożółkły parów

szybuję do szczytów zasianych na niebie
szukać poziomek mgławic
skrzydeł zmiażdżonych motyli
zrywać księżyc przejrzały który zasnął w trawie.

Płynę czytać bekowiska jeleni biegnących przez wieczór

i wiosny błękitne i jesień
a widzę gdy czasem
chodzi po halach Bóg - poeta zielonego lasu.



Czytany: 1374 razy

R E K L A M A

=>