Bezdomność
Cały ten swój świat zamknął w dwóch małych torbach:
I przeszłość, i teraźniejszość, i kąt do spania,
Nawet gdzieś zniknął ten strach, ten ból w jego oczach,
Wsparł się na cudzej klatce schodowej o poręcz.

-Czekam godzinę na gorący słoik zupy,
Miała mi kobieta przynieść- zaczął rozmowę.
Czy jakieś ręce zdławiły cię bez skrupułów?
Czy teraz brak dobrych rąk, by ci po ludzku pomóc?

Poprosił o datek, mam nawet jakieś drobne,
Choć teraz takie czasy - zawsze kartą płacę,
Chciałabym- żeby Chrystus przy nim i przy mnie był,
Oszczędził ludziom poniewierki, nieszczęść w losie.


Czytany: 77 razy

R E K L A M A

=>