Jesień pragnień

Wiatr kuje szyby, trzeba się ciągle żegnać
i szukać lasów pociętych uporem na przestrzał.
Wiatr kuje szyby: po młocie młot,
młoty.
Wzdęte liście zawilgły od łez lokomotyw.
I marszem świat wygasły dławi od powietrza,
i ciężar nieba: trzeba się ciągle żegnać,
a tutaj odlot pragnień co noc niełaskawszy,
a tutaj tępa pamięć, której się nie zaprzesz.
Dalej, dalej jest okrzyk drogi niewzruszony,
odloty wiecznych odlotów wokoło.
Na wielkim dębie nocy wiszę sam zgubiony,
na wielkim dębie nocy nieodpadła żołądż.
Trzeba się ciągle żegnać z powietrzem ostrzejszym od kwarcu,
z wiaduktami oddechów z obumarłych alej.
Trzeba się ciagle żegnać krzyżami przy drodze.

A dalej w głębi nocy powrót mi się pali.



Czytany: 4535 razy

R E K L A M A

=>