chłopiec i róża



śnił chłopiec o róży,
na jawie mu się ona marzyła,
przemierzał ogrody pełne kwiecia,
łąki, leśne polany, zagajniki
i wreszcie trud swój zwieńczył,
dojrzał ją pośród wielu,
na szczycie pagórka, samotną,

od tego dnia chłopiec
był stale obok, przysiadał
opodal i patrzył, róża pozwalała
mu podziwiać siebie, tak hojnie
obdarzała go swym pięknem,
z początku nieufna, obawiała się
jego zamiarów, czy aby
nie zapragnie jej zerwać?
chłopiec równie się trwożył
by jej nie spłoszyć,
jak zwykle to bywa,
czas odegnał te troski,
i oswoił chłopiec różę,
a róża oswoiła chłopca,

młodzieniec zasypiał
i budził się obok niej,
razem podziwiali wschody słońca,
pierwsze promienie bladego brzasku
na jej pokrytych mgłą liściach,
a ona pozwalała mu
spijać z nich krople porannej rosy
wspólne zachody, gdy krwawa
już tarcza strudzonego słońca
rzucała ostatnie smugi na
jej różane płatki, dając im
odcień tajemnicy, kolor
spoza palety barw tęczy,

chłopiec chłonął jej kształty,
smukłość łodygi, listków wykrój,
ich chłód woskowy w dni
te nawet najupalniejsze,
i mocną, kojącą zieleń,
co przynosiła mu wytchnienie,
najbardziej pragnął jej zapachu,
woń każdej róży upaja,
wolę od zmysłów rozdziela,
do szaleństwa przywodzi,
a cóż dopiero jego własna róża,
dawno już zniewoliły go jej aromaty,
o poranku pachniała nadzieją,
w południe, pod palącym słońcem
czuł szczęście, radość i zabawę,
najbardziej jednak czekał na ostatni
promyk słoneczny zza wzgórza,
mógł wtedy wyczuć słodką woń obietnicy,

co dnia, bezustannie, chłopiec
troszczył się o różę, doglądał, podlewał,
przed nadmiarem skwaru chronił,
jego dłonie nie zważały
na kolce, pokłute setki razy,
a krew co wypłynęła, lakiem,
a rany świeże i te już zabliźnione,
pieczęcią na wieczność się stały,

i został chłopiec ogrodnikiem
tej jednej, jedynej róży,
a ona jego ogrodem całym,
nie wiedzieć kiedy, korzenie
róży wrosły w serce chłopca,
przeniknęły je na wskroś,
stały się z nim jednością,
z nim biły, z niego czerpały,
i gdyby róża zapragnęła odejść,
to tylko wyrwawszy z piersi
chłopca jego serce,

była dlań całym światem,
a świat cały dla niego, był w niej,
tyle kwiatów spotkał, tyle podziwiał,
na nią czekał, po kres
ta tylko była jego

Czytany: 17 razy

R E K L A M A

Inne wiersze tego autora...
Znaleziono łącznie : 26

Kubit Grzegorz - 1945
Kubit Grzegorz - Age of Wonders III
Kubit Grzegorz - Alice?s dream
Kubit Grzegorz - bellissima
Kubit Grzegorz - Był w Elblągu raz Aptekarz
Kubit Grzegorz - chłopiec i róża
Kubit Grzegorz - Cykl Wyprawy krzyżowe
Kubit Grzegorz - Czas na moskaliki
Kubit Grzegorz - cześć
Kubit Grzegorz - Deus vult
Kubit Grzegorz - Inwokacja (parafraza)
Kubit Grzegorz - Jeruzalem, A.D. 1099
Kubit Grzegorz - kara
Kubit Grzegorz - Kobiety i ich zalety?
Kubit Grzegorz - Leonard Cohen
Kubit Grzegorz - Listy
Kubit Grzegorz - Lot nad kukułczym gniazdem
Kubit Grzegorz - LŚNIENIE
Kubit Grzegorz - messenger (in memoriam)
Kubit Grzegorz - messenger (memento)
Kubit Grzegorz - Moja wiara, moja nadzieja, moja miłość
Kubit Grzegorz - Mój ból, moje cierpienie, moja radość
Kubit Grzegorz - pragnienia
Kubit Grzegorz - Przygody Szabelki
Kubit Grzegorz - Spotkanie
Kubit Grzegorz - Świat Wiedźmina