Cóż ja mogę?
Fascynuje mnie poranny pochód światła,
zwłaszcza kiedy ono spływa w wielkiej ciszy.
Jest modlitwą, która drzemie w krajobrazie.
W serce wrasta, gdy się jej melodię słyszy.

W smugach lekkich, wygładzonych kroplą czasu
odnajduję ziarno, które ktoś wsiał we mnie.
Może było to przy akcie urodzenia,
może wczoraj, by odganiać myśli ciemne.

Wiele znaczą owe chwile pełne słońca,
choć wiem o tym, że są jak mydlana bańka.
Jednak będą w mej pamięci już na zawsze,
aby tęczą móc rozkwitać w życia starciach.

Zbieram szepty, barw tysiące i to ciepło,
które płynie, koronkowe tkając sploty.
Rozmarzenia bryza, tak bardzo potrzebna,
byś przytulić mógł to wszystko... na Dzień Dobry.

Maria Polak (Maryla)

Czytany: 78 razy

R E K L A M A

=>