Konie i śnieg. Wersja druga wiersza


Kiedy zima tak nagle
jakby była po viagrze
łąkę śniegiem srebrzystym
zasnuła

Konie w pędzie szalonym
i z rozwianym ogonem
w stajni smaczną kolację
poczuły

Owies zjadły z wiaderek
pan im słomę pościelił
wodę zimną do picia
dostały

Z ręki kromki zabrały
jabłek było im mało
mimo wszystko z radości
zarżały

Czytany: 88 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: