Jarzębinowy romantyzm


Kiedy mi serce skradłaś w kolorze czerwieni
Rozgniatając je zręcznie pomiędzy palcami
Dysonansem akordów świt mój płonął z rana
A z tęczowych obłoków spadłem w dół na ziemię

Malinowym kolorem usta twe jaśniały
Powłóczystym spojrzeniem zmysły rozpaliłaś
Byłaś zjawą ulotną i wiesz co zrobiłaś
Osad gorzki pozostał i krwawiły rany

Patetycznych akordów serce nie usłyszy
Jarzębino czerwona kolcem swoim ranisz
Szarpiesz szaty zroszone tak gorzkimi łzami
Smutek mnie opanował nadal ciężko dyszę

Ty mirażu ułudny w barwie purpurowej
Czas grzebie nieuchronnie romantyzm uniesień
Lato minęło szybko i wybrzmiała jesień
Słońce w siwej otoczce znika z nieboskłonu
Lecz życie romantyka dobiega już kresu

Czytany: 72 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: