Karpica królewska


O skandal to nad skandale
Poetka chlapnęła już ale
To piwko jest narodowe
Procenty szaleją po głowie

Dziwujcie się mętne parzydła
Bo nawet ruszyło i rybę
Ogonem trzepnęła na stole
Już martwa a niech to chromolę

Królewska to była karpica
Więc rzekłbym że nawet dziewica
Skandalu się chyba nie bała
W ten sposób się pańci oddała

Z mulistej przepaści powstała
A rtęć w jej wnętrznościach zagrała
Na próżno w Wigilię ją chwalą
Nie stole dziś nie ma jej wcale

W misterną poezję ujęta
Przez lobby handlarzy przeklęta
Bo rtęcią trującą nadziana
Całuje poetkę w kolana

Czytany: 47 razy

=>
Wierszy tego autora: