=>

Przecież pragnę ***




Po dniach pełnych mrocznych cieni,
chmur ołowiem przeciążonych,
ranek wstał w złocistym pląsie,
z blaskiem w rzekę godzin pobiegł.

Tylko wron uparte stadko,
drepcze, krzycząc coś donośnie,
jakby chciało bieg dnia wstrzymać,
znając rozwiązania prostsze.

Długie ręce drzew bezlistnych
przytrzymują cień błękitu,
by nie odszedł niespodzianie
i dał się pogodą przykuć.

Przecież pragnę, by Cię objął
dzień uśmiechem, grą drżeń liści,
wzruszeń szeptem, barw emocją
tak, by był zwyczajnie miły.