Opadam jesiennie




Opadam jesiennie, szmerem, jak liść marny,
chociaż do jesieni jeszcze parę świtów,
jeszcze parę spojrzeń na purpurę maków,
na ciepło, trel ptaków, na dotyk zachwytu.

W labiryncie myśli błądzę coraz bledsza.
Tęcza się wylała, zapach bzu uleciał,
nadzieja po cichu z serca się wymyka.
Czy wróci? Dzisiaj tego, nie jestem tak pewna.

Czytany: 179 razy

=>
Wierszy tego autora: