=>

śmierć na torach


ŚMIERĆ
Śmierć ciągle do mnie zachodzi
z imagem demonicznych trupiociał
męcząc smutne infernalne myśli,
niecąc w skroni piekielny żar.
Pamięć stale w otchłani się topi
w trupiej posoce agonii szaleństwa ,
z krwią zabitych na dłoniach moich
i w smrodzie ludzkiego jestestwa...
Trwożny patrzę na głowę... urwaną
od ciała mymi drżącymi rękoma
i w twarz dziewczyny jak anioł,
która niema w ramionach mi kona...
Widzę kobietę w sidle blaszanym,
bólu wrzask wiruje w sumieniu,
umiera... ma pomoc czymś marnym,
jej wołanie snuje się w mym cieniu.
Horda trupia w głowie się śmieje,
w aluzji od zwłok smrodem dręczy,
ziarno cichej depresji się sieje
i ciąży,męczy,i ciąży i męczy...
Boże!
mój Boże jak to dręczy...