=>

maki (jeszcze się nie poddały)




jeszcze się nie poddały
w purpurze kryją żal
och lato szybko mija
na jesień idzie czas

na chłodne ranki noce
na deszczu mokry ślad
cóż maki niepotrzebne
czuję bezbrzeżny żal

na przekór wpinać będę
szept maków i ich żar
do słów co w dal popłyną
by dzień miał więcej barw