=>

Jeszcze kilka słów o morzu




Słyszę śpiew morza, gdy fala falę
goni, przelewa, rozkwita bielą.
U brzegu zwalnia, na jeden moment
i się rozlewa, cichutko szemrząc.

Jakby się bało, wtargnięciem ostrym
zburzyć rozsiadły wśród piasku spokój,
jakby głaśnięciem złotej struktury,
chciało w ramionach ziemi czar odczuć.

Od wieków szumi, zwalnia, przyspiesza,
ma spotkań mnóstwo na wyższych szczeblach,
oczekiwania wzbudza, nadzieję.
Nie wiem czy wszystko, wszystkim uwzględnia.

Mimo ogromu tkwiącej w nim siły,
przędzie pajęczą nić delikatną
relacji, która łączy je z ludźmi,
wzbudzając często zachwytu światło.

Kiedy pogoda zagląda w oczy,
azylem staje się tak zwyczajnie,
wkracza odważnie w zakres pamięci,
syci barwami morze rozmarzeń.